„Wszystko wie się o drugim człowieku od razu, zaraz od pierwszej chwili”?

1331648993_43d7d602ba_b

Na jednym z blogów przeczytałam wpis o tym, że nie warto ufać swojemu pierwszemu wrażeniu, bo może nas wprowadzać w błąd. Sama zaczęłam się nad tym zastanawiać, tym bardziej, że ostatnio przytrafiły mi się dziwne „pierwsze wrażenia”. Jak to właściwie jest? Czy rzeczywiście pierwsze wrażenie jest nieprawdziwe?

Z odsieczą przybywa Marek Hłasko: „To wcale nieprawda, że z człowiekiem trzeba zjeść beczkę soli, aby go poznać. To jest taka sama złuda jak mądrość starców i jak to, że człowiek zmienia się co ileś tam lat. Bo naprawdę, to wszystko wie się o drugim człowieku od razu, zaraz od pierwszej chwili, od pierwszego słowa. Tak jest naprawdę, ale ludzie przestali wierzyć samym sobie i swoim duszom. I może to właśnie jest najgorsze na świecie. Bo dzisiaj nikt nie jest na tyle silny, żeby móc uwierzyć sobie. I może to właśnie jest najgorsze.

Tak się składa, że nie pamiętam większości swoich myśli podczas pierwszych spotkań, pewnie dlatego, że nie było w nich nic niezwykłego, nie zrobiły na mnie żadnego większego wrażenia. A podobno najbardziej pamięta się się te negatywne. Tak też było w moim przypadku, ale nigdy nie miałam okazji zweryfikować swoich negatywnych odczuć i opinii, bo zazwyczaj osoby, które zrobiły na mnie złe (bądź dziwne) wrażenie, poznawałam (czy widziałam) tylko na chwilę.

Dziewczyna z przeszłością

Kilka lat temu umówiłam się z kolegą z liceum (a potem z tego samego wydziału) na piwo. Zabrał ze sobą koleżankę. Pewnie wieczór ten minąłby mi zupełnie zwyczajnie, gdyby nie jego koleżanka, która swoim zachowaniem zwracała na siebie uwagę. Sprawiała wrażenie nie do końca zrównoważonej, jakby miała ADHD – wciąż wstawała, siadała, tańczyła, piła i biegała w tę i z powrotem… „Co za trwonienie energii” – pomyślałam. „Ta dziewczyna nie jest do końca normalna”. Takie właśnie były moje pierwsze myśli.

Tak, stanowiliśmy przedziwne trio. Z kolegą rozmawiałam o studiach, a dziewczyna obok wyczyniała cuda. Kilka chwil później zostałam z nią sama i miałyśmy okazję porozmawiać. Okazało się, że dziewczyna (była już po alkoholu) jest po próbie samobójczej, pobycie w szpitalu psychiatrycznym, a wszystko to z powodu nieszczęśliwej miłości. Nie pamiętam już dokładnie jej historii, nie wiem nawet, czy była prawdziwa. Po usłyszeniu jej opowieści moja niechęć przerodziła się w sympatię (czy może bardziej zrozumienie i współczucie?). Nie wiem też, dlaczego tak mi ona utkwiła w pamięci. Nigdy więcej jej nie spotkałam, więc nie miałam okazji zweryfikować swoich odczuć.

O dwóch takich

W zeszłym roku, jesienią, wracałam z Tesco, oczywiście obładowana ciężkimi siatkami. Jak zwykle pogrążona we własnych myślach, szłam w kierunku przystanku autobusowego, kiedy nagle zauważyłam, że z naprzeciwka idzie dwóch ubranych na czaro mężczyzn. Niby nie było w nich nic szczególnego, nawet nie spojrzeli w moją stronę. Ich wzrok utkwiony był w chodnik, minęli mnie – jeden z jednej strony, a drugi z drugiej. Nigdy dotąd nie miałam takiego odczucia, ale kiedy ich zobaczyłam – byłam przekonana, że to złoczyńcy spod ciemnej gwiazdy, którzy z pewnością popełnili jakieś przestępstwo, albo dopiero je planują. Zło. Zmroziło mnie i przeraziło jednocześnie. Pierwszy raz w życiu miałam taką dziwną sytuację i pewnie dlatego ją wspominam. I jak zwykle – nie do sprawdzenia.

Kobieta na ulicy

Ostatnia sytuacja miała miejsce kilka dni temu. Na chodniku zaczepiła mnie kobieta, która poprosiła, abym pomogła jej przejść na drugą stronę ulicy. Godzina 16:00, czas największego ruchu, jezdnia – cztery pasy i samochody jadące w obie strony, a w dodatku barierki zabezpieczające. „Gdzie ona chce tu przechodzić?” – myślę. Patrzę na tę kobietę: rozkojarzona, ale coś jest z nią nie tak. Ma pełny makijaż, kątem oka widzę pomalowane paznokcie, ale jeden z nich jest brudny i ułamany. Ale nie w taki sposób, w jaki się to zdarza osobom dbającym o takie rzeczy. Połączenie make up-u, a z drugiej strony takiego zaniedbania było zastanawiające. Dodatkowo to dziwne zachowanie i specyficzna prośba. „Kto w takim miejscu chce przejść przez jezdnię?” – myślę. (To wszystko odbyło się w ciągu może dwóch sekund). Kolejną dziwną rzeczą była moja reakcja. Zaczęłam odczuwać, nawet nie strach, a przerażenie. Włączył mi się tryb: „ucieczka”. Miała ochotę wiać stamtąd jak najszybciej. Nie zastanawiając się, odpowiedziałam jedynie, że najlepiej będzie jeśli przejdzie po pasach. „A gdzie są pasy?” – powiedziała. Wskazałam jej dwie strony ulicy i odeszłam. Za sobą usłyszałam jedynie przeraźliwe szuranie jej klapek. W drodze powrotnej zobaczyłam, że czeka na przejściu dla pieszych. Zdaje się, że szła w bardzo nieciekawe miejsce…

Jest jeszcze jedna osoba, która sprawia przedziwne wrażenie, ale to jest jeszcze niedokończona historia. Może nawet będę miała okazję ją zweryfikować.

We wszystkich tych spotkaniach najciekawsze są silne przeczucia, które pojawiają się nagle. Na pierwsze wrażenie składa się kilka kwestii. Po pierwsze: czy mamy intuicję? Jak silnie rozwiniętą? Może z czasem, wbrew pierwszemu wrażeniu, zaczynamy racjonalizować dane zachowania, ignorując jednocześnie pierwsze przeczucia, które były prawdziwe? Sprawa jest dla mnie otwarta, ale myślę, że Marek Hłasko może mieć rację: „Nie wierzymy samym sobie i swoim duszom.”

Photo by Bérenger ZYLA

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Generalnie staram się ufać pierwszemu wrażeniu, są osoby, które widzę pierwszy raz w życiu i od razu darzę je sympatią, są takie których po pierwszym kontakcie najchętniej nigdy więcej bym nie zobaczyła. A są i takie sytuacje, gdy przy bliższym poznaniu ktoś bardzo zyskuje lub też wiele traci w moich oczach… Różnie z tym bywa. Ale intuicji staram się ufać, nie raz mi już skórę uratowała.

    • A ja ostatnio jestem jakoś mega wyczulona i chyba intuicja mi się poprawia 😉 A kiedyś bywało z tym różnie… To chyba doświadczenie i…starość 😀

  • Wydaje mi się, że intuicja to fajna rzecz i nieraz się przydaje, ale… lubię też coś takiego jak drugie szanse. Bo faktycznie można się pomylić, a przez tą pomyłkę kogoś skrzywdzić lub pozwolić ciekawej znajomości przejść koło nosa. Ja np. wiem, że nie zawsze robię dobre pierwsze wrażenie – jako introwertyczka mam czasami problem z nawiązaniem luźnej rozmowy, a jak się stresuję to w ogóle wyczyniam i wygaduję cuda 🙂 lub nie odzywam się w ogóle i udaję szarą myszę. Jednak od dobrych znajomych wiem, że gdy poznawali mnie bliżej przeżywali coś w rodzaju „szoku”, takiego na plus 🙂 a ja się cieszę, że nie uciekli i zadali sobie trud by poznać mnie lepiej.

  • Ja bardzo często sobie nie wierzę, raczej doświadczenie niż wrażenia wolę 🙂

  • Pierwsze wrażenia są bardzo trudne. A najgorsze w nich jest to, że jest tylko jednak szansa żeby je zrobić. Dobre czy złe, jest tylko jedno. Przeczucia są różne, ale nie zawsze powinniśmy im wierzyć. Niestety… Ja zbyt często oceniam ludzi niesłusznie po pierwszym wrażeniu. A szkoda. Bo często nie da się potem zmienić nastawienia. Przynajmniej mi…