Wehikułem czasu w przeszłość, czyli piszcie pamiętniki!

pamiętnik, wehikuł czasuWiek XXI jest czasem blogów, a wiek XX był okresem, w którym tworzyło się dzienniki. Nie trzeba wcale być Witoldem Gombrowiczem, Virginią Woolf, Jerzym Pilchem czy Marią Dąbrowską, żeby pisać pamiętnik, a co więcej – nawet nie trzeba go nigdzie publikować. Bo można pisać tylko dla samego siebie.

Codziennie umyka nam tak wiele szczegółów z życia, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dopiero lektura moich dzienników uświadomiła mi jak wiele jest tych drobnostek. Swój pamiętnik zaczęłam pisać od września 2000 roku, oczywiście z przerwami. (Próbowałam też stworzyć swojego bloga.) Takie regularne zapiski stanowią prawdziwy wehikuł czasu, dzięki któremu jestem w stanie przenieść się na początek wieku i przypomnieć sobie czym wówczas żyłam, na co zwracałam uwagę i jaka byłam. Wiem co robiłam w dzień przed sylwestrem, jak obchodziłam swoje urodziny itd. To są takie szczegóły, których po wielu latach już się nie pamięta.

Wstawiłam dziś kilka zdjęć z pamiętnika i nie tylko. Oczywiście są to rzeczy z którymi mogę się podzielić – inne są zbyt prywatne. Poza tym sama nie lubię czytać niektórych wpisów, a co dopiero pokazywać je innym… Nie zwracajcie uwagi na infantylizm, w końcu to prawie wiek niemowlęcy (;

Poniżej znajduje się pierwszy wpis z mojego bloga, którego założyłam w grudniu 2001 roku. Jak widać na zdjęciu – już wiem skąd przyszedł mi do głowy pomysł stworzenia wirtualnego dziennika. W drugim wpisie narzekałam na przekleństwa w ówczesnej blogosferze (chyba domyślam się na czyj wpis musiałam trafić;). Po jakimś czasie bloga usunęłam, ale posty skopiowałam i wydrukowałam (nie mam pojęcia skąd była we mnie taka potrzeba dokumentowania;).

DSC02698

Z fragmentu podkreślonego na zielono wiem kiedy założono mi w domu internet – 14 października 2000 roku. Jak widać wejście w XXI wiek musiało odbyć się z przytupem, poprzez podłączenie do świata. Następnego dnia znalazłyśmy sobie z koleżanką całkiem przyjemną zabawę – dzwonienie po znajomych z informacją o wygranej FIATA PUNTO. Zdziwilibyście się jak wiele osób dało się nabrać (: Tak na marginesie, to w okolicach 2000 roku pierwszy raz otworzyli w moim mieście hipermarket HIT, to była prawdziwa nowość, każdy musiał tam zajrzeć. Natomiast kebab uchodził wtedy za restaurację. A internet był na impulsy i przychodziły do nas astronomiczne rachunki…

DSC02700

Byłam czy nie byłam?

Ostatnio zastanawiałam się nad tym, czy byłam w Cinque Terre i zwiedzałam Portofino, czy nie. Pamiętam jedynie, że byłam na wycieczce nad jakimś morzem i że było pięknie. Tak, byłam totalną ignorantką w kwestii podróży. Na szczęście mam przecież te wszystkie swoje papiery. Nawet bilety z mediolańskiego metra się zachowały. A tak swoją drogą powinnam pomyśleć o cyklu gdzie byłam i czego nie widziałam, bo to jest nawet zabawne, żeby być w turystycznych miastach i nie widzieć najważniejszych zabytków i miejsc.

DSC02711

Już od dawna mam jakąś słabość do wszystkiego co magiczne, choć dziś już nie wierzę w tego rodzaju horoskopy. 13 czerwiec to dzień mojego urodzenia – stąd ta wyrwana kartka z kalendarza. Ostatnie strony dziennika służyły mi właśnie na takie wklejanki.

DSC02704

Gdyby ktoś nie wiedział –  tak wygląda symbol szczęścia, który rysuje się na dłoni przed sprawdzianem. Wszystkim przyniósł szczęście, nikt nie został zapytany na lekcji (:

DSC02706

Prawie jak mój tegoroczny plan na przeczytanie 52 książek. Tak, napisany srebrnym długopisem, miałam chyba wszystkie odcienie, łącznie ze złotym.

DSC02709

Koleżanka nudziła się na lekcji biologii i zrobiła dla mnie laurkę. (Dzięki Domi!!)

DSC02712

Niedługo będę zabierać się za czytanie dzienników Jerzego Pilcha i Virginii Woolf, dlatego zrobiłam sobie małą wycieczkę w przeszłość. Tak wiele rzeczy umyka, dlatego trzeba łapać to, co się tylko da i zapisywać. Oprócz notatek mam jeszcze całkiem sporo: biletów wstępu z imprez, liścików pisanych na lekcjach, wydrukowanych ważniejszych maili, smsów, zaproszeń, kartek, listów miłosnych, wycinków z gazet, a nawet identyfikator szkolny. Wiele osób mogłoby się bardzo zdziwić co jeszcze trzymam na pamiątkę 😀 Żałuję, że na studiach nie prowadziłam już żadnych dzienników, bo coraz więcej zapominam…

A Wy prowadziliście/ prowadzicie dzienniki?

Photo by @J_Martu

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Od 10 roku życia bezustannie 😀 I wszystkie trzymam w szufladzie pod łóżkiem 😀 Nawet teraz, 18 lat później, pisząc bloga, nadal piszę pamiętnik. To chyba moje kolejne uzależnienie 😉

    • Obecnie nie piszę typowego dziennika, a raczej zapisuję sobie swoje przemyślenia, które są zbyt prywatne na bloga. To jakaś taka silna potrzeba zapisania tych wszystkich myśli, ale to zawsze lepiej napisać coś dla samej siebie, niż do kogoś i później żałować 🙂

      • Dokładnie! 🙂
        Gwoli ścisłości, ja też nie piszę takiego typowego dziennika (to już byłoby chyba zbyt wiele pisania hehehe) 😉

  • Nie ma lepszej pamiątki! Pisałam, najpierw w podstawówce, a później w gimnazjum. Niestety niezbyt długo – zapisałam tylko jeden zeszyt, a szkoda bo teraz z chęcią bym wróciła do tych wspomnień. Tym bardziej, że jestem sentymentalna, nawet stare zdjęcia mogłabym oglądać godzinami 🙂
    P.S. Też miałam wszystkie odcienie długopisów 😀

    • To mamy coś wspólnego poza wspomnianymi długopisami, bo też jestem sentymentalna, często powracam do starych zdjęć i zapisków. Najbardziej żałuję, że ze studiów nic nie mam, a tam działo się całkiem sporo 😀

  • Oh, co za wspomnienia! Ja też miałam pamiętnik. Nawet z trzy chyba. Teraz niestety ich nie mam, bo musiałam zamknąć pewne rozdziały życia i zniszczyłam je. W tym momencie już „nie tworzę”. Wystarcza mi blog i album wspomnień, gdzie zdjęciami dokumentuję swoje życie z Drugą Połówką 🙂

    • Też miałam ochotę zniszczyć swoje dzienniki, ale ostatecznie nie zrobiłam tego (z czego dziś bardzo się cieszę;).

  • Ana

    Oj, prowadziłam! Zaczęłam chyba gdzieś w gimnazjum (niestety, nie mam teraz pod ręką tych moich pamiętnikowych zeszytów, nie zerknę), kończyłam jakoś na pierwszym roku studiów. Trochę brakuje mi tej dokumentacji wydarzeń. A jak fajnie czyta się takie „wypociny” sprzed wieków, zwłaszcza te o wielkich problemach lat nastoletnich… 🙂

    • Najgorzej czyta się fragmenty dotyczące nastoletnich miłości, mam ochotę wyrwać te fragmenty i spalić, bo takie są infantylne 😛

      • Ana

        Ale jak człowiek może się dowartościować, jaki to był głupi i jak zmądrzał od tamtego czasu! 😉

  • pewnie że prowadziłam! odkąd pamiętam! zaczynałam, piałam, potem od nowa. były blogi, były takie w zeszytach, pełne zdjęć, zapisek. Był kalendarz 13stolatka, złote myśli, i nawet tylko cienkie zeszyty z wakacji. oj czasem miło powspominać

    • OO, całkiem zapomniałam o złotych myślach i pamiętnikach, w których wpisywali się inni. Zostały w moim rodzinnym domu 🙂

  • O tak, dzięki temu nie da się wielu wspomnieniom tak po prostu odejść 🙂

    • Zdecydowanie – trzeba je chwycić i mocno trzymać 😉

  • Jako nastolatka prowadziłam pamiętniki. Ostatnio odkopałam swoje wywody ns strychu – dawno się tak nie śmiałam 🙂 A teraz. Hm. Wracam czasami do tego pomysłu, ale po prostu brakuje mi czasu.

    • Ze znalezieniem wolnego czasu zawsze jest najgorzej :/

  • Anne

    Pisałam pamiętnik od 2008 do 2012, a potem było ciężko w szkole i nie miałam chęci pisać. Robię natomiast coś innego (również od 2008) co miesiąc, lub nieraz rzadziej (jak mi się przypomni spisuję na kartkach moje relacje z ludźmi, upodobania muzyczne, książki i filmy, na które ostatnio trafiłam. Ważne wydarzenia i emocje trafiają potem do wspólnej teczki. Mogę po tych 6 latach się pośmiać, że słuchałam boysbandów, że uważałam, że ktoś jest mega gorący xD Ponadto staram się spisywać sny, nawet te o których wolałabym zapomnieć, ale może jednak warto pamiętać?

    • Anne

      No chyba, że liczą się trywialne wpisy. „jadłam pomidorową, pani x była chora i skończyliśmy wcześniej lekcje”. Wtedy mój strat to jakiś 2002-3 rok Czyli od razu jak nauczyłam się płynnie pisać 😉

    • Z tym zapisywaniem snów to nawet niezły pomysł, szkoda tylko, że większości nie pamiętam… Do opisywania ciekawych książek i filmów służy mi blog, bo to są takie rzeczy, z którymi mogę się podzielić z innymi.
      Faktycznie z niektórych wpisów można się pośmiać – właśnie zobaczyłam w swoim pamiętniku, że napisałam „wójek” 😀

  • Też pisałam, jasne. Właściwie nie pamiętam od kiedy, ale zawsze towarzyszyły mi jakieś zapisane kartki, które na swoje nieszczęście gdzieś gubiłam, potem ktoś inny znajdował, czytał, robiło się nieprzyjemnie itd.
    Potem w 2010 zaczęłam pisać osobistego bloga, aż w końcu zapragnęłam takiego, na którym można przyznać coś otwarcie i wejść w dyskusję z czytelnikami. No i mam 🙂

    Co do sentymentalnych wycinków, wydruków, karteczek – też zbierałam, miałam całe pudło na to, ale zostawiłam z tego kilka najważniejszych i całej reszty się pozbyłam. Nie chcę aż tak przywiązywać się do przeszłości, zwłaszcza, że nie była najszczęśliwsza. Teraz po prostu skupiam się na tym, co… teraz 🙂

    • Aż chciałoby się powiedzieć „The power of Now”, tym bardziej, że mamy tendencję do życia w przeszłości lub przyszłości, a rzadko w teraźniejszości. Cały czas muszę pamiętać o tym, żeby być w tu i teraz 🙂

  • Nieidealna Perfekcjonistka

    miałam kilka pamiętników 🙂 zaczynałam pisać, ale szybko przestawałam, chyba z lenistwa 😉 ostatnio potargałam 5 zeszytów z czasów gimnazjum. zniszczyłam pamiątki, ale nie chciałam, żeby wpadły w nieodpowiednie ręce. wstyd, co ja tam wypisywałam 😉

    czytając wpis nabrałam ochoty do założenia kolejnego dziennika 😉

    • Ja miałam specjalny zamek i kluczyk miałam tylko ja, więc pamiętnik nie mógł wpaść w niepowołane ręce 🙂

  • Oooo, pisałam swój pamiętnik od 1997 roku. Miałam wtedy 10 lat. 😉 Zaglądam do niego rzadko, ale zawsze z wielkim sentymentem czytam poszczególne wpisy. Wiele z nich uświadamia mi, jaka byłam głupia :P, jak z czasem wyrabiałam swoje zdanie na różne tematy i zmieniałam poglądy. Mam tam nawet wklejony papierek po cukierku, który dostałam od swojej pierwszej szkolnej miłości. 😉

    • Papierek po cukierku

  • Też jako nastolatka prowadziłam dzienniki w „Kalendarzu Szalonego Małolata”. Muszę je odszukać i coś z nimi zrobić. Ostatnio zastanawiam się nad ponownym zaczęciem pisania dziennika. To bardzo fajna pamiątka 🙂

    • Fajna pamiątka do momentu aż ktoś nie przeczyta. Warto zainwestować w kłódkę 😉

  • Pot

    Skad to zdjęcie z dziewczyną w pokoju?

  • Aleksandra Allastrionna

    piękna pamiątka. Pamiętam, jak zniszczyłam swoje pamiętniki z podstawówki i gimnazjum, tak bardzo się ich wstydziłam… Z perspektywy czasu stwierdzam, że to mógł być błąd 😀 fajny, pocieszający wpis. Pozdrawiam!