Strefa komfortu – jak z niej wyjść?

Strefa komfortu

Strefa komfortu to miejsce, w którym uwielbiamy przebywać. Jest miło i przyjemnie, znamy każdy kąt i wszystkie zakamarki. Czasami tylko zdaje nam się, że gdzie indziej może być ciekawiej, a może nawet lepiej. Problem polega na tym, że to wcale nie jest złudzenie. Bo najlepsza impreza odbywa się właśnie poza naszą strefą komfortu.

Czasami robię rzeczy, których się obawiam. Czuję lęk, ale wiem, że zmierzam we właściwym kierunku, nawet jeśli początki bywają trudne. Biorąc pod uwagę mój wrodzony introwertyzm, mogę uznać, że prowadzenie bloga to dla mnie niemałe wyzwanie. Po prostu: poszerzam swoją strefę komfortu. I wszystkich do tego zachęcam!

Strefa komfortu – co to jest?

Strefa komfortu to wszystko to, co znamy i co sprawia, że czujemy się bezpiecznie i komfortowo. Lubimy to, co jest znajome, a wszelkie zmiany powodują uczucie dyskomfortu. Dlatego lubimy przebywać w gronie tych samych przyjaciół, koleżanek i rodziny, chodzić tymi samymi ścieżkami, wykonywać te same czynności. Na naszą strefę komfortu ma wpływ zachowanie naszych rodziców, ich podejście do wychowania, grono przyjaciół, a także kilka innych czynników, których nawet sobie nie uświadamiamy. 

Przebywanie w strefie komfortu przypomina życie pod kloszem, który z jednej strony pozwala na uniknięcie porażek, zagrożeń czy rozczarowań, a z drugiej – ogranicza przed zdobywaniem nowych doświadczeń i umiejętności.

Przykłady? Zapewne w restauracji zamawiasz znane potrawy, codziennie idziesz tą samą drogą do szkoły czy pracy, a w ciągu dnia wykonujesz te same czynności. Tak jest wygodnie, bezpiecznie, a przede wszystkim – przewidywalne.

Obejrzyj kilka filmów youtube’owych performerów. Kto z nas zdecydowałby się, na paradowanie w stroju Spidermana czy zaczepianie obcych ludzi na ulicy? Strefa komfortu dla każdego jest inna, gdzie indziej przebiega jej granica, a do tego może być bardziej lub mniej elastyczna.

Strefa komfortu

Dlaczego nie możesz utknąć w strefie komfortu?

Tak się składa, że realizacja marzeń wymaga od nas opuszczenia strefy komfortu i dlatego sięgnięcie po nie wydaje się być wręcz niewykonalne. To złudzenie, któremu ulega większość z nas. Nielicznym jednak udaje się sięgnąć po marzenia. Jak to robią? Przekraczają strefę komfortu.

Tak przyzwyczajamy się do schematów, że nawet nie zauważamy, że poza nimi też jest życie. To lepsze życie. Do tego wszystkiego dochodzi reakcja otocznia, bliskich nam osób i w końcu pozostajemy pod swoim bezpiecznym kloszem.

Warto zwrócić uwagę na to, że czasami wychodzenie ze strefy komfortu, może spotkać się także z negatywną reakcją otoczenia. Zwłaszcza wtedy, gdy stawiamy sobie cel, który nie mieści się w światopoglądzie innych osób. To w tym momencie naruszamy cudzą strefę komfortu, bo w końcu powinniśmy być tam gdzie zawsze byliśmy.

„Życie zaczyna się poza twoją strefą komfortu. Dlatego, jeśli czujesz się obecnie odrobinę niekomfortowo, to wiedz, że zmiana jaka dokonuje się w twoim życiu jest początkiem, nie końcem” – Neale Donald Walsch

Strefa komfortu

Jak opuścić strefę komfortu?

Od dziecka otoczenie tworzy naszą strefę komfortu („Ucz się, żeby mieć dobą pracę”, „Skończ studia, znajdź pracę, załóż rodzinę, ustabilizuj się”). Co jeśli powiesz: „Mamo, tato. Rzucam pracę. Wyruszam w podróż dookoła świata!”? Z pewnością bliscy szybko naprowadzą Cię na „właściwą” ścieżkę.

Warto pielęgnować marzenia, bo to one stają się siłą napędową do działania i dzięki temu nie kończy się tylko na gadaniu (jak robi większość ludzi), ale idą za tym konkretne czyny, mające na celu wyjście z bezpiecznej strefy. Niestety, ale większość osób nawet jeśli opuści na chwilę strefę komfortu, to zaraz szybko do niej wraca. Nie można do tego dopuścić, gdyż jeśli tylko przełamiemy i zaczynamy systematycznie coś robić, to po jakimś czasie nie traktujemy już tego jako coś, co jest niekomfortowe i nieprzyjemne. Z czasem zaczynamy czerpać z tego radość i motywację do stawiania sobie kolejnych celów.

Ciekawostka: Dr Maxwell Maltz w swojej książce z 1960 roku stwierdził, że jeśli wykonujesz jakąś czynność systematycznie przez 21 dni, to wykształcasz nawyk. Staje się ona dla Ciebie naturalna i przyzwyczajasz swój mózg do jej wykonywania.

Strefa komfortu

Metoda małych kroczków

Najlepiej opuszczać strefę komfortu powoli, codziennie, ale i konsekwentnie. Naprawdę nie warto się spieszyć. Jeśli wprowadzenie zmian w życie jest dla Ciebie początkowo trudne zastosuj metodę małych kroczków. Stawianie małych kroków w końcu doprowadzi Cię do celu.

Jak to zrobić? Każdego dnia powinieneś zaplanować coś niecodziennego, aby poczuć się nieco niekomfortowo. Na początek możesz w inny sposób zaplanować dzień, przygotować niecodzienny obiad, a zamiast oglądać telewizję możesz pójść na kurs tańca itp. Tylko nie szukaj wymówek i nie usprawiedliwiaj swojej bierności. Działaj od razu.

Na początku zmiana będzie budziła w Tobie opór, ale wystarczy trochę wytrwałości, żeby to, co do tej pory było obce, w końcu stało się znajome i „swoje”. Rób małe kroczki i ciesz się z każdego nawet niewielkiego sukcesu, który na pewno Cię zmotywuje.

Jakieś praktyczne rady?

Zgodnie z zasadą małych kroków, najlepiej nie rzucać się od razu na głęboką wodę. Wystarczy, że będziesz codziennie opuszczać strefę komfortu – powoli. Każdego dnia powinieneś czuć odrobię nieswojo.

Do głowy przychodzi mi mnóstwo pomysłów na to jak opuścić bezpieczną strefę, dlatego poniżej zamieszczam jedynie kilka najciekawszych z nich.

  • Idź sama do kina, kawiarni czy restauracji – często jest tak, że ludzie czują się niepewnie siedząc samotnie w miejscu publicznym.
  • Idąc do szkoły albo pracy patrz w oczy przechodniom, uśmiechając się przy tym.
  • Zmień trasę, którą chodzisz do sklepu, pracy, na uczelnię.
  • Porozmawiaj z zupełnie obcą Ci osobą – sąsiadką, przechodniem.
  • Ubierz się inaczej niż zwykle – zamień spodnie na spódnicę, trampki na szpilki.
  • Wybierz się do sąsiedniej miejscowości lub w inne nieznane miejsce.
  • Zatańcz z kimś obcym na dyskotece.
  • Próbuj nowych potraw.
  • Zacznij robić rzeczy, na które do tej pory nie miałaś odwagi.

Z pewnością z czasem polubisz swoje nowe zajęcia, czynności, nowo poznane osoby, będziesz czuć się o wiele swobodniej i w końcu okaże się, że znowu przebywasz w strefie komfortu, tyle że już jest o wiele szersza.

Co dalej? Stawiasz kolejne cele, wychodzisz ze strefy komfortu i w rezultacie dalej ją zwiększasz. Po przełamaniu lęku i strachu, okazuje się, że my jej nie opuszczamy – my ją tylko powiększamy.

Photo by Kasia, tumblr

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Ciekawy wpis. Dla mnie bardzo na czasie. Chciałam napisać sensowny komentarz, ale uznałam, że napiszę całkiem nową notatkę na swoim blogu. Zainspirowałaś mnie. 🙂

    Z pozdrowieniami!

    • To czekam na wpis 🙂

  • Joanna Rytter

    właśnie wczoraj miałam okazję być na wykładzie motywacyjnym, gdzie był poruszany i temat strefy komfortu. Wiele osób boi się ją opuścić, bo tak po prostu jest im wygodniej i łatwiej. Po co ryzykować, na pewno się nie uda. Na szczęście wiele osób podejmuje ryzyko, bo w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że sukces i satysfakcja są na wyciągnięcie ręki, ale dopiero po wyjściu ze strefy. Ja z własnego doświadczenia wiem jak trudno jest się przełamać, mi pomogło wsparcie najbliższych, którzy kibicowali i zachęcili do zmian. I teraz w ogóle nie żałuję i już nie obawiam się nowych rzeczy. 🙂

    • Najtrudniej się przełamać, oswoić, a potem to już z górki 😀