„Koniec jest moim początkiem” Tiziano Terzani, czyli rozmowa umierającego ojca z synem + cytaty

Koniec jest moim początkiem, Tiziano Terzani, cytaty

Reportaż to najbardziej znienawidzony przeze mnie gatunek literacki. Nie lubię też opowieści z podróży, które niestety najczęściej przybierają formę zrelacjonowania suchych faktów. Czytając Kapuścińskiego wynudziłam się za wszystkie czasy, „Pożegnanie z Afryką” odłożyłam po przeczytaniu kilkudziesięciu stron. Jednak ostatnio przeczytałam książkę, która zawierała opowieści z podróży i nawet mnie nie znudziła, a wręcz przeciwnie – zachwyciła. Tiziano Terzani w „Koniec jest moim początkiem” tak mnie zauroczył, że z pewnością sięgnę po inne jego książki.

Kim jest Tiziano Terzani?

Tiziano Terzani to urodzony we Florencji włoski reporterdziennikarz i wieloletni korespondent Der Spiegla w Azji. Ukończył prawo w Pizie i Leeds, studiował sinologię w Nowym Jorku. Był dziennikarzem w Pekinie, skąd został wydalony. Następnie mieszkał w Japonii oraz Indiach. Pisał reportaże z Wietnamu, Singapuru, Laosu, Kambodży, Chin i z Indii.

Koniec jest moim początkiem, Tiziano Terzani cytaty

Koniec jest moim początkiem

Książka ta została wydana po śmierci autora. Ostatnie trzy miesiące swojego życia autor spędza we Włoszech, w ukochanej wiosce – Orsignie. Książka to ostatnia rozmowa-rzeka pomiędzy umierającym Tiziano, a jego synem Folco. Tiziano wspomina swoje życie, od dzieciństwa spędzonego we Florencji, przez okres młodzieńczy, podróże, przemiany społeczne i polityczne, aż po chorobę i starość. Ojciec i syn rozmawiają o rzeczach, o których nie rozmawia się na co dzień. Śmiertelnie chory Terzani zdawał sobie sprawę z tego, że jego czas się kończy, był pogodzony ze śmiercią. I jak przystało na wielkiego reportera, Tiziano przeprowadził już swoje ostateczne śledztwo – starał się zrozumieć sens cierpienia, choroby i śmierci. Ta książka to medytacja nad sensem życia, to jego testament. Natomiast jego opowieści z podróży fascynują. Tak, jak nigdy nie czytam tego rodzaju książek, to tę mogę polecić z czystym sumieniem.

Koniec jest moim początkiem, Tiziano Terzani

Refleksje nad historią świata i ludzkiego życia

Książka jest prawdziwą kopalnią cytatów, a także ciekawych i niesamowitych historii. Nie będę ich relacjonować, a zainteresowanych odsyłam do książki. Jednak nie mogłam się oprzeć i musiałam zamieścić tutaj kilka ciekawszych cytatów (serio, starałam się okroić je jak się tylko dało, aby nie utracić całego kontekstu wypowiedzi).

Starości, śmierci i przywiązaniu:

„Jedyne, co nas przeraża, kiedy stajemy w jej obliczu (śmierci), to myśl, że w jednej chwili zniknie wszystko, do czego jesteśmy tak przywiązani. Przede wszystkim ciało. Mamy obsesję na temat własnego ciała. Człowiek przecież dorasta z tym ciałem, identyfikuje się z nim. Popatrz na siebie, jesteś młody, silny, masz wspaniałe mięśnie. (…) Popatrz na mnie teraz! Skóra i kości! Jestem wychudzony, mam spuchnięte nogi, brzuch jak balon. Geometria mojego ciała stanęła na głowie. Kiedyś miałem szerokie ramiona i wąską talię, teraz mam wąziutkie ramiona, a w pasie jestem jak balon. Dlatego też nie jestem przywiązany do tego ciała, a zresztą do jakiego ciała? Do ciała, które zmienia się z dnia na dzień? Które traci włosy? Kuleje? Starzeje się, a w końcu jest krojone na kawałki przez chirurgów? Nie jesteśmy ciałem. Więc czym jesteśmy? Wierzymy, że jesteśmy wszystkim tym, co umierając, tak bardzo boimy się stracić. Tożsamość – dziennikarz, adwokat, dyrektor banku – utożsamiałeś się z tym i myśl, że wszystko to zniknie, że nie będziesz już wielkim dziennikarzem, świetnym dyrektorem banku, że śmierć ci to wszystko odbierze. To cię po prostu oburza. Masz rower, samochód, piękny obraz, który kupiłeś za oszczędności całego życia, pole, domek nad morzem. To wszystko jest twoje! A teraz umrzesz i wszystko stracisz! Powodem, dla którego tak bardzo boimy się śmierci, jest konieczność rezygnacji ze wszystkiego, na czym nam tak bardzo zależy, konieczność rezygnacji z posiadania. Z marzeń. Z tożsamości. Przez ostatnie lata wszystko to wyrzucałem na śmietnik i nie ma już nic, do czego byłbym przywiązany. Przecież człowiek nie jest swoim imieniem! Nie jest swoim zawodem. Nie jest domem, który ma nad morzem. Jeżeli więc nauczy się umierać za życia, tak jak tego uczyli mędrcy w przeszłości, Grecy, wspaniali ryszi z Himalajów, nauczy się nie rozpoznawać siebie w tych rzeczach, pozna ich ograniczoną, przemijalną, śmieszną, nietrwałą wartość. Jeżeli dom, który kupiłeś sobie nad morzem, pewnego dnia zniszczy przypływ – trach! Jeżeli dziecko, takie jak ty, który byłeś moim dzieckiem przez tak wiele czasu i o którym myślałem, znosiłem cierpienia i lęki, wyjdzie z domu i zdarzy mu się nieszczęście – trach! Koniec. Wtedy zrozumiesz, że niemożliwe, abyś był którąś z tych tak nietrwałych rzeczy. A jeżeli żyjąc, zaczniesz pojmować, że nie jesteś czymś takim, wtedy powoli porzucisz rzeczy, oderwiesz się od nich.”

O młodzieży i współczesnych zainteresowaniach:

„Tego właśnie dzisiaj brakuje. W pewien sposób współczuję dzisiejszej młodzieży, niemającej ideału, który by ją porwał, której brak wiary, zajmującej się tylko modą, piłką nożną, motocyklami i sportem. Czy możliwe, aby dusza młodego człowieka, jego miłość, wszystkie nadzieje wiązały się wyłącznie z drużyną piłki nożnej? Coś tu nie pasuje.”

Z książki można też dowiedzieć się jak się nie upić:

„Jakim cudem możecie wypić tak dużo, zważywszy na to, że aby kogoś upić, musicie pić razem z nim?” – zapytałem. Wtedy zdradził mi sekret radzieckich szpiegów: przed wyjściem z domu na jakiekolwiek spotkanie zjadają pół kostki masła; które tworzy w żołądku coś w rodzaju bariery ochronnej, tak więc – jeśli nawet wypiją całą butelkę wódki, alkohol nie uderza im do głowy.”

O tym, że zaczął poszukiwać poza faktami:

„Wyobraź sobie, że Deng Xiaoping nikomu nie chciał podać godziny swego urodzenia! Lider komunistycznych Chin bał się, że ktoś pozna godzinę jego urodzin, zrobi obliczenia astrologiczne i zdobędzie nad nim władzę. I kto tak myślał? Pierwszy Sekretarz Komunistycznej Partii Chin!”

O wędrówce dusz:

„Od dziecka czułem, że nie pasuję do Monticelli, że to nie mój świat. Mam wiele szacunku dla moich wspaniałych rodziców – zrobili dla mnie wszystko, ale nie czułem, że to moja rodzina. Kiedy byłem starszy, usłyszałem, jak ktoś wspomniał coś o reinkarnacji. Pomyślałem wtedy, że reinkarnowałem się w nieodpowiedniej rodzinie. To tak jak bardo, rodzaj tybetańskiego czyśćca: kiedy moja matka oczekiwała dziecka, to ja – hop! – właśnie się zjawiłem. Jednak do nich nie pasowałem, odróżniałem się nawet fizycznie. Wszyscy członkowie mojej rodziny byli niskiego wzrostu, ja wyrosłem na chłopca wysokiego i smukłego, wręcz chudego.”

„Życie to droga, ale najgłupsze, że zdajesz sobie z tego sprawę dopiero wtedy, kiedy się kończy. Odwracasz się i mówisz, ależ to wszystko wiąże się ze sobą! Kiedy żyjesz, po prostu tego nie widzisz. Wszystkie decyzje, wybory, których dokonujesz, wydają ci się aktem własnej woli, ale to nieprawda. Są ograniczone tym, co masz w środku, a co najczęściej nazywa się instynktem, albo może tym, co twoi hinduscy przyjaciele nazywają karmą, a czego nie da się wytłumaczyć inaczej niż tylko nagromadzeniem zasług lub win w życiach poprzednich.”

 Anegdotka mnicha:

„(…) mongolski mnich, który na pytanie, czy odczuwa strach przed śmiercią, odpowiedział: „Strach? Nie mogę się doczekać, kiedy umrę! To życie jest nudne! Chciałbym zobaczyć, jakie będzie następne”.”

O edukacji, mentalności, konsumpcjoniźmie: 

„Edukacja powinna zaczynać się od nauczania wartości, którą jest brak przemocy i która potem łączy się ze wszystkim, z byciem wegetarianinem, z szacunkiem dla świata, z myśleniem, że ziemia nie jest dana tylko tobie, że należy do wszystkich i nie masz prawa bezkarnie jej ciąć i dziurawić. Kłopot w tym, że cały system jest tak skonstruowany, że człowiek już od dziecka, nie zdając sobie nawet sprawy, przejmuje mentalność, która zabrania mu myśleć inaczej. Kończy się tak, że niepotrzebna jest jakakolwiek dyktatura , bo istnieje dyktatura szkoły, telewizji, tego, czego cię uczą. Wyłącz telewizor, a zyskasz wolność. Wolność. Już jej nie ma. (…) Wszystko zostało przewidziane, ukierunkowane i trudno się z tego wydostać. (…) Dzisiejsze szkoły są stworzone nie po to, żeby uczyć dzieci myśleć, ale by nauczyć je, jak przeżyć, uczą je tego, co potem umożliwi im znalezienie pracy w banku. Wychodząc z takiej szkoły, jesteś uwarunkowany. Powtarzasz z góry ustalone wzorce. Niełatwo przychodzi ci wymyślanie czegokolwiek. Człowiek jest całkowicie podporządkowany ekonomii. Całe jego życie jest zdeterminowane ekonomią. Według mnie, to będzie wielka batalia przyszłości, walka przeciw ekonomii dominującej nasze życie, wojna o powrót jakiejś formy duchowości – jeśli chcesz, możesz ją nazwać religijnością – do której ludzie będą mogli się uciekać, bo to, że człowiek chce wiedzieć, po co jest na tym świecie, jest stałą częścią historii ludzkości. Konieczne są nowe modele rozwoju. Nie tylko wzrost, ale i powściągliwość. Widzisz, Folco, ja twierdzę, że trzeba uwolnić się od pragnień, a przecież właśnie przez perwersyjny system konsumizmu nasze życie koncentruje się całkowicie na zabawie, sporcie, jedzeniu, przyjemnościach. Problemem jest wydostanie się z tego błędnego koła. Jedno po drugim, jedno po drugim. Cholera jasna, to narzuca zupełnie absurdalne zachowania.”

O ewolucji i rozwoju:

„Świat jest pełen przemocy, egoizmu, a człowiek nie posuwa się do przodu. Duchowo wciąż jest taki sam. Boi się śmierci, boi się wszystkiego, czuje się niepewny, nie wie, kim jest (…) (…) Pomyśl o ludzkości, jej historii i o postępie, jaki poczyniła w sensie materialnym. Człowiek teraz żyje dłużej niż kiedyś, poleciał na Księżyc, natomiast w rozwoju duchowym stanął w miejscu. W tym zakresie nie widać żadnego postępu. Żadnego. To iluzja, że człowiek się rozwinął. Jedyna nadzieja w tym, że może ten cholerny człowiek kiedyś… Przecież wszystko ewoluowało. Żaby nie od razu były żabami. Jaszczurka dopiero stała się jaszczurką. I małpa ewoluowała w człowieka. Dlaczego człowiek nie miałby ewoluować nie tylko z fizycznego, ale z duchowego punktu widzenia, skoro posiada duchowość? Taką nadzieję, począwszy od Aurobindo’, mają nasi hinduscy przyjaciele, którzy uważają, że coś skłoni człowieka do tego kroku. Człowiek ewoluował z małpy, a teraz powinien zrobić jeszcze jeden krok, i to wzwyż.”

Wszystko jest takie, jakie być powinno: 

„Popatrz na ostatnie stulecie. Powiedz sobie, że nie jesteś ciałem, nie jesteś swoją tożsamością, książkami, ale częścią czegoś innego, co jest obojętne na to wszystko i co pewnego dnia może pomóc człowiekowi w odnalezieniu drogi. Folco: Zastanawiam się, czy oświecenie nie jest właśnie dojściem do patrzenia na świat taki, jakim jest, i uważania go za doskonały. Tiziano: Tak, doskonale, świetnie. Całkowicie się z tobą zgadzam. Folco: To znaczy stwierdzenie, że nie ma czego zmieniać. Ze wszystko – zezwierzęcenie, tortury w Iraku i za gorąca woda płynąca z prysznica – jest dokładnie takie, jakie być powinno. Tiziano: Twoja definicja do mnie przemawia, być może jest właściwa, może masz rację. Porusza mnie twoja myśl, bo może właśnie tak jest. W moim dążeniu do ulepszenia człowieka, uduchowienia go jest także pragnienie, a nawet coś gorszego, czyli stawanie się. A jednak masz rację. Trzeba zrozumieć, że świat jest doskonały. I że się nie staje. Jest.”

O śmierci na Wschodzie i Zachodzie:

„Pomyśl, jak piękna jest tybetańska śmierć! Cała, zebrana przy umierającym rodzina płacze, przybywa lama, wygania ich wszystkich kopniakami: „Wynoście się stąd!” Potem zwraca się do zmarłego i szepcze: „Oderwij się, nie bądź już przywiązany. Odejdź, odejdź, jesteś już wolny! Dalej!” To jest kultura śmierci, my ją zatraciliśmy. Kiedy ktoś czuje się źle w domu, wzywają karetkę pogotowia i zabierają go do szpitala, a kiedy w szpitalu umiera, zasłaniają go parawanikami. Strach przed śmiercią. Dlaczego? Bo wiadomo, że trzeba opuścić wszystko, co znamy. Nic już nie jest twoje – ani domy, ani dzieci, nawet imię. Nie będę już Tizianem Terzanim! Nic nie zostanie. Nic! Jeżeli jednak zbliżysz się trochę wcześniej, wcześniej zrezygnujesz z pragnień, oderwiesz się od wszystkiego, niczego nie stracisz. Już straciłeś, umarłeś po drodze. Nie umarłeś, po prostu żyłeś lepiej. Cierpienie pochodzi z tego, że przywiązujemy się do rzeczy. Pięknie mówił o tym Budda: Jeżeli coś posiadasz, boisz się, że to stracisz, jeżeli nie masz, chcesz mieć”.”

Inne książki Tiziano Terzani

Jestem bardzo ciekawa innych książek autora, a opisy brzmią bardzo zachęcająco:

„Nic nie zdarza się przypadkiem” – „Otrzymałem od życia dwa wielkie prezenty, oba dostałem w tym samym momencie: raka i emeryturę, wtedy zrezygnowałem ze świata” – pojechał do aszramu Swamiego uczyć się sanskrytu i poznając hinduską filozofię zgłębić jej religijne sedno.

„Powiedział mi wróżbita” – Tiziano został ostrzeżony w Hongkongu przez wróżbitę, że nadejdzie rok, gdy latanie samolotem będzie dla niego śmiertelnym zagrożeniem, postanowił przemieszczać jak dawni podróżnicy. Pieszo, łodzią, autobusem, samochodem i pociągiem odwiedził Birmę, Tajlandię, Laos, Kambodżę, Wietnam, Chiny, Mongolię, Indonezję, Singapur i Malezję. Wszędzie szukał kontaktów z wróżbitami, jasnowidzami i szamanami, co sprawiło, że z coraz większym zrozumieniem i szacunkiem odnosił się do dawnych zwyczajów i przekonań, dziś zagrożonych przez agresywne formy zachodniej nowoczesności.

Pierwsza przeczytana książka, choć nie było w nich odkrywczych dla mnie myśli, tak mnie zachęciła, że z pewnością sięgnę po następne. Podoba mi się otwarty umysł Tiziano, prosty styl, co jest gwarancją miło i dobrze spędzonego czasu.

Photo by Trey Ratcliff, Tiziano Terzani

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii Książka, Kultura, Wszystkie i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Chyba skuszę się na jakąś z tych propozycji.
    Ja uwielbiam reportaże 🙂 Dużo zależy od reportera oczywiście, ale kocham je czytać. Prawie przenoszę się w tamtą rzeczywistość. To coś niesamowitego 🙂

    • A ja nawet nie wiedziałam, że biorę się za reportaż. Na początku byłam zawiedziona, ale potem wciągnęło mnie 🙂

  • Joanna Rytter

    Też nie przepadam za reportażem, ale ta książka chyba by mi się spodobała. 🙂

  • Buszując ostatnio po necie w poszukiwaniu inspirujących cytatów, trafiłam właśnie na te z książek Terzaniego. I jestem strasznie ciekawa książek! Ale z racji tego, że ostatnio spłukałam się na zakup całej sterty innych i mam co czytać, na razie sobie odpuszczę :).