Inni znają nas na tyle, ile sami damy się im poznać

Inni znają nas na tyle, ile sami damy się im poznać

Niedawno usłyszałam od koleżanki, że mam silny charakter. Bardzo mnie to zdziwiło, bo nigdy nie sądziłam, że ktoś może na mnie spoglądać w taki właśnie sposób, tym bardziej, że kilka lat wcześniej usłyszałam zgoła odmienną opinię.

Poznałam kilka lat temu chłopka, który nie wiedzieć czemu, po kilku chwilach rozmowy i trzech piwach, pokusił się o pospieszną analizę, która wprawia mnie w zdumienie. W wielkim skrócie: stwierdził on, że mam słaby charakter. Cóż, dwie osoby, dwie skrajne opinie. Któraś jest prawdziwa? Żadna.

Przypomniała mi się jeszcze jedna historia, która mówi o tego rodzaju opiniach znacznie więcej. Wiele lat temu, będąc na koloniach rozmawiałam z koleżanką i wychowawczynią. Niestety nie pamiętam już dokładnie o czym była rozmowa, w każdym razie w pewnej chwili koleżanka oznajmiła z pełnym przekonaniem i uśmiechem na ustach, że „zna mnie idealnie, wie jak się zachowam w każdej sytuacji”. Faktycznie znałyśmy się od dziecka, ale czy przez to można powiedzieć, że wiemy o sobie wszystko? Wówczas wychowawczyni odpowiedziała, że owa koleżanka „zna mnie na tyle, na ile sama dałam się poznać”. Sama nie wiem dlaczego tak zapamiętałam tę chwilę i te słowa. Pewnie dlatego, że wydały mi się ważne.

Składamy się warstw, które niekiedy odsłaniamy. Przed jednymi więcej, przed innymi mniej. Zawsze kiedy słyszę, kiedy ktoś wypowiada o mnie swoje zdanie na podstawie niewielkiego wycinka rzeczywistości, to zawsze mnie to zaskakuje. Zupełnie jakby była mowa nie o mnie, ale o kimś zupełnie obcym. Dopiero po chwili dociera do mnie świadomość, że mowa jest o mnie. O czym to świadczy? Że chyba nikt mnie nie zna, a formułowane pospiesznie opinie są zupełnie błędne. Etykiety i szufladki mają się całkiem nieźle. Szkoda tylko, że wolimy je zamiast rzeczywiście kogoś poznać. Jeśli oczywiście na to sami pozwolimy. Ale to już inna historia.

Photo by Lena Vasiljeva

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Natalia Kolasińska

    Też „uwielbiam” takie opinie. Zwykle mają one niewiele wspólnego z prawdą.

  • Mądra wychowawczyni. Ciekawe jest że i my sami o sobie wielu rzeczy nie wiemy… wychodzą w trakcie całego życia. No chyba że ktoś prowadzi bardzo asekuracyjny, przewidywalny żywot.

  • Joanna Rytter

    Te słowa nauczycielki już gdzieś słyszałam. Są bardzo bardzo prawdziwe.

  • Ana

    Ej no! W końcu nikt nie zna Cię tak dobrze, jak siedząca w oknie naprzeciwko Twojego sąsiadka!
    A na poważnie: oj, mądre te słowa nauczycielki, mądre… ale mam wrażenie, że to jakiś cytat (późno, w głowie pustka, googlać już dziś nie będę – może jutro:)?

  • Dawno temu, w fazie intensywnego pisania pamiętników papierowych i internetowych doszłam w swoich rozkminach do podobnego wniosku. Że każdy człowiek zna trochę inną twarz nas samych. Bo też w różnym gronie potrafimy się różnie zachowywać. Mimo, że wciąż posiadamy pulę tych samych cech, to nie rzadko definiowani jesteśmy też na tle innych osób. W jednym gronie ja jestem liderem i nadaję ton. W innym zaś, tą pałeczkę oddaję innej osobie bez straty w swoim samopoczuciu. Po prostu tak się układa. 🙂

    • Tak, a najlepiej jest słuchać opinii innych o nas samych, tak sprzecznych i oderwanych od rzeczywistości 😀

  • Prawda jest taka, że nawet my sami nie znamy się na 100% i nie jesteśmy w stanie przewidzieć z całą pewnością jak się zachowamy. Kilka lat temu zapytana o pewną sytuację damsko-męską powiedziałabym z całym przekonaniem, że nie byłabym w stanie tej sytuacji wybaczyć. Jednak życie weryfikuje nasze przekonania i teraz już wiem, że w zależności od sytuacji i osób, których ta sytuacja dotyczy nawet nasze przekonania i wierzenia mogą ulec zmianie, co nas samych zaskakuje. Są osoby o których mówi się, że można w nich czytać jak w otwartej księdze, ale moim zdaniem, nawet jeśli znamy się jak „łyse konie” mogą się zdarzyć sytuacje w których zachowanie drugiej osoby bardzo nas zaskoczy. Bo, jak wspomniałaś, inni znają nas na tyle, na ile pozwalamy im się poznać. Bardzo mi się podoba to zdanie.