Dziewczyna bez zapałek

4327609119_5332d2bbed_o

Skończyłam pisać notatkę na bloga. Wbiłam wzrok w jedno ze zdań: „nie czytam fantasy”. Przypomniałam sobie o czekającym mnie za chwilę spotkaniu, zatem pośpiesznie kliknęłam „opublikuj”, zamknęłam laptopa i zaczęłam szykować się do wyjścia. Założyłam dopasowaną, czarną sukienkę. „Jeszcze nigdy nie miałam tak dobrze skrojonej małej czarnej” – pomyślałam.

Sierpniowy upał dawno odszedł w niepamięć, obecnie przez chmury prześwitywały jedynie delikatne, wrześniowe promienie słońca. Umówiłam się w z nim w jednej z tych knajp, do których nie trafisz z ulicy. Na starej kamienicy w centrum miasta nie widnieje żaden szyld, który informowałby, że oto w tym miejscu zajdziesz chwilę wytchnienia przy kojącej muzyce. O tym, że znajduje się tutaj lokal świadczą jedynie pojedyncze osoby zmierzające we wiadome tylko im miejsce. 

Siadłam przy stoliku, przy którym znajduje się On. Ale On to już nie Ten. Brakuje głośnej muzyki i dymu tytoniowego, choć nie palę już od przeszło roku. Po szybkim przywitaniu i nieznośnie długiej chwili milczenia, podeszłam do baru poprosić o… nie ważne już o co, ważne jest to, że dostrzegłam wiszące przy nim lustro. Spojrzałam sobie w oczy. „Czy tego właśnie chcę?” – mignęła w mojej głowie myśl. W tym samym momencie, jakby w odpowiedzi na moje pytanie, w lustrzanym odbiciu zobaczyłam lokal i poczułam, że jest inaczej, w niewytłumaczalny sposób coś się zmieniło – słychać głośniejszą i bardziej żwawą muzykę, w powietrzu unoszą się kłęby dymu, a z przepełnionej sali co chwilę słychać głośnie wybuchy kobiecego śmiechu. Jedno spojrzenie w okno mówi mi wszystko – jest późna jesień, wieczór. Cofnęłam się w czasie. Czuję na ramionach przeszywający listopadowy chłód. Idę w kierunku mojego towarzysza wieczoru, mijam kolejne stoliki, przy których siedzą grupy młodych ludzi, a w kącikach cicho, wręcz szeptem, rozmawiające ze sobą spragnione intymności pary.

Rozejrzałam się dookoła ponownie. Właściwie to nie powinnam być zdziwiona, już raz przydarzyła mi się taka historia, a że byłam dzieckiem, to zawsze zastanawiałam się, czy była ona prawdziwa, czy może moja dziecięca wyobraźnia płatała mi figle. Byłam z Nim kiedyś, w tym miejscu. Nie wiem, czy ważniejszy w tej chwili jest On, czy niecodzienna sytuacja, w której się znalazłam. Czy przy stoliku będzie na mnie czekać? Powinien, a ja z przeszłości nie będę nam przeszkadzać – dziesięć lat temu, dokładnie w tym momencie wyszłam poprawić makijaż. Zatem wbiłam się idealnie, mamy kilka minut. 

Na stoliku leży popielniczka z moimi niedopałkami, a zamiast drinka – niedopite piwo z sokiem malinowym.

– Dawno się nie widzieliśmy – powiedziałam.
– Tak, ledwie 5 minut…
– Kilka minut, które może trwać lata.

Czy chciałabym mu coś powiedzieć? Ostrzec? Nie, przeszłości nie można zmienić, nawet jeśli nadarzy się taka sposobność. W mojej rzeczywistości On już nie istnieje, nie wie, jak potoczy się jego życie. Krótkie życie. Patrzy na mnie z czułością i chyba widzi, że w ciągu tych kilku chwil coś się we mnie zmieniło. Już na zawsze. Wciąż próbujemy zachować status quo, zapominając, że jedynym pewnikiem w naszym życiu jest zmiana. Jego już dawno nie ma, są za to wspomnienia.

Z otchłani własnych myśli wyrywa mnie dźwięk telefonu, a właściwie chińskie ciasteczko w wersji 2.0. Na ekranie telefonu czytam: „Jak człowiek żyje, to nie ma głowy do refleksji, a jak ma głowę do refleksji, to nie żyje za bardzo.” Zawsze na czas i jakże trafnie. „Pora wracać.” – pomyślałam, i tak szybko, jak się pojawiłam, tak szybko zniknęłam przy kontuarze, ponownie patrząc się w lustro, którego odbicie podpowiedziało mi, że wszystko będzie w porządku. „Może nie czytam fantasy, ale z pewnością uwielbiam tworzyć fikcję.” – pomyślałam odchodząc od baru bez zapałek.

Photo by Cia de foto

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Poczułam klimat. C.d.n.?

    • Joanna Rytter

      Podpisuję się. Będzie kontynuacja?

    • Nie, to taka jednorazowa opowieść 😉
      Miałam ochotę napisać coś innego…

  • przyjemnie się przeczytało 🙂

  • A ja się nabrałam. Myślałam, że to Twoja randka w ciemno 😉 Wróżba z chińskiego ciasteczka bardzo intrygująca, chociaż wolałabym życie ze szczyptą refleksji…