Czy data urodzenia decyduje o naszym życiu?

roman opalka

Dzisiejsza notka to wpis o czytaniu z daty urodzenia. Numerologią interesuję się już od kilku lat i zwykle każdą nowo poznaną osobę poznaję także od tej „liczbowej” strony. Wyłapuję zwłaszcza tzw. liczby mistrzowskie i karmiczne, bo wg mnie to właśnie one są najciekawsze.

Każdy z nas zna chyba powiedzenie Pitagorasa: Wszystko jest liczbą. A skoro wszystko, to również MY. Natomiast jego uczniowie twierdzili, że liczba jest bytem, realną siłą wpływającą na kształt materii, a data urodzenia rodzajem pieczęci. Czas przyjścia na świat nie jest przypadkiem, nie jest przypadkiem też to, jak się nazywamy. Wszystko, co jest widzialne i niewidzialne, można przedstawić za pomocą cyfr, ponieważ wszechświat został stworzony z wibrujących energii, którym odpowiadają energie poszczególnych liczb. A ile w tym wszystkim prawdy?

Podobno numerologię znali już Chaldejczycy, Sumerowie, Hindusi i Egipcjanie, istnieje ona w Kabale (gematria), znamy numerologię wedyjską i tę Pitagorasa. W Polsce najbardziej znanym numerologiem była Natasza Czarmińska, która w swojej książce „Liczby losu” zawarła podstawy wiedzy o liczbach. Nigdy nie przeczytałam tej książki od początku do końca, a raczej wielokrotnie do niej wracałam, choć gdyby zliczyć to pewnie okazałoby się, że przeczytałam ją kilkukrotnie.

Natasza Czarmińska, nazywana cesarzową numerologii, znana jest raczej z działalności artystycznej, była poetką, wykonawczynią poezji śpiewanej, występowała w teatrze, w Piwnicy pod Baranami, na festiwalach w Opolu, Sopocie, była także reżyserem. Więcej o niej TU. Jeśli ktokolwiek chciałby dowiedzieć się czegoś na temat liczb, to polecam książkę jej autorstwa.

Na czym polega numerologia?

Podstawą jest zsumowana data urodzenia. Wyróżnia się wibracje podstawowe od 1 do 9 oraz mistrzowskie 11, 22, 33, 44, których nie redukuje się. Przyjęło się, że numerologiczne jedynki to pionierzy, osoby pewne siebie, przebojowe. Dwójki – dyplomaci i mediatorzy, wrażliwcy. Trójki – artyści, optymiści. Czwórki – rzetelni budowniczowie, świetnie zorganizowani i dość zasadniczy i pragmatyczni. Piątki to wieczni wędrowcy obdarzeni witalnością, natomiast szóstki skupiają się na rodzinie, miłości, opiece. Siódemka kojarzy się z wiedzą, poszukiwaniem głębi życia, intuicją, a także izolacją, ósemka z władzą, pieniędzmi, umiejętnością zarządzania materią, dziewiątka z ideałami, służbą innym ludziom. Inną sprawą są tzw. liczby mistrzowskie. To, że ktoś nią jest, wcale nie oznacza, że znajduje się pod jej wpływem; są to liczby, która uaktywniają się tylko czasami.

Wiele osób, które są niezaznajomione z tematem, stwierdza, że jest np. 5, po czym okazuje się, że opis nie pasuje idealnie. To zupełnie tak, jakby przeczytać gazetowy horoskop. W numerologii, oprócz liczby głównej, wylicza się np. podwibracje (czy 8 składa się z 26 czy mistrzowskiej 44), cykle, szczyty białe i czarne, lata i miesiące osobiste itp. Zatem jest to dużo bardziej zawiłe niż na pierwszy rzut oka może się wydawać, niezbędna jest wiedza, a przede wszystkim olbrzymie doświadczenie. numerologia partnerska

Pytanie: czy coś w tym jest?

Sama mam raczej naturę badacza i wcielam w życie słowa Buddy „(…) Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu (…)”. A wg moich obserwacji coś w tym jest, czasami mogę określić czy dana osoba jest pod wpływem jakiejś liczby. Np. jeśli jest niespokojna i energiczna, tzn. że ma silnie zaznaczoną 5. Raz nawet udało mi się (niestety) przewidzieć rozpad związku pewnej pary, ale to był skrajny przypadek niedopasowania. Oczywiście nie powiedziałam o tym samym zainteresowanym, by nie wywoływać zjawiska samospełniającego się proroctwa.

Jak wspomniałam wcześniej, dla mnie najbardziej interesujące są liczby mistrzowskie i te karmiczne (np. 14 – karma wolności, 16 – karma miłości), a przede wszystkim w jaki sposób uwidaczniają się w życiu danej osoby.

Poza tym, jak mogłabym w to nie wierzyć, skoro jestem 33 (; A poniżej mała ciekawostka – Kwadrat magiczny znajdujący się w barcelońskiej Sagrada Familii, zaprojektowanej przez Antonio Gaudiego (który sam był 11).

Czy wiać w nim coś szczególnego? (;

32- Cuadro magico de la fachada de la Pasion***

U góry fragment obrazu Romana Opałki, który w 1965 roku rozpoczął zapisywanie – malowanie – białych liczb na czarnym tle. Z biegiem czasu przybywało obrazów, które zawsze miały identyczny rozmiar. Zmieniała się za to forma zapisu: każde kolejne płótno było o 1% jaśniejsze od poprzedniego. Tym samym szereg liczb, powiększający się nieustannie, stopniowo stawał się coraz mniej widoczny, zanikał na coraz jaśniejszym tle. Artysta oszacował, że obraz stanie się zupełnie biały, a liczby znikną, gdy osiągnie granicę siedmiu siódemek („7 777 777”). Wówczas rozjaśnianie tła osiągnęłoby punkt krańcowy, biel zupełną. Niestety, zmarły w 2011 roku artysta, zatrzymał się gdzieś przed 6 000 000.

Photo by Sergio Calleja (fragment twórczości Romana Opałki)

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Dzięki za wizytę na moim blogu 🙂 Właśnie zrobiłam małą pielgrzymkę po Twoim blogowym podwórku i dodałam 3 teksty do pocket’a 🙂 Będę miała co czytac jutro #dokawy

  • Btw. Poznań <3
    Cudowne miasto! Miałam okazję być tam kilkanaście razy w październiku i listopadzie ubiegłego roku. Za 2,5 tygodnia jadę na Pyrkon i już doczekać się nie mogę! Może po wakacjach się tam z chłopakiem przeprowadzę na stale? Kto wie 🙂 W każdym razie część mojego serca już została tam na stałe.

    • Poznań to idealne miasto do mieszkanie, nie tak duże jak Warszawa i jednoczenie nie za małe, ale takie które stwarza możliwości. Ja też tu powróciłam po 3 latach i widzę, że robi tak wiele osób, coś w tym mieście jest 🙂

  • Ewelina

    Mogłabyś polecić mi jakąś stronę, na której można znaleźć rzetelne informacje na temat numerologii? Nie znam się na tym kompletnie, a chciałabym.

    • W internecie jest dużo informacji, ale bardzo rozproszonych. Najlepiej zapoznaj się z książką Nataszy Czarmińskiej – Liczby losu, tam znajdziesz podstawy podstaw, które a pewno Ci pomogą 🙂

      • Ewelina

        Dzięki za radę 🙂 Twój blog jest bardzo interesujący, na pewno będę tu często zaglądać.

  • O proszę, bywam na Twoim blogu już jakiś czas, a teraz dopiero wyłapuję takie perełki.
    Najpierw Tarot, teraz numerologia.
    Kiedyś bardzo mocno siedziałam w ezoteryce, dopiero w ostatnich latach zrobiłam się dość racjonalna i pragmatyczna – może weszłam w taki cykl numerologiczny? 🙂
    Kart się pozbyłam, nie wyliczam już też numeru każdej nowej osoby w moim życiu, ale… kiedy będę planować dziecko pewnie wybiorę mu imię posiłkując się numerkami. Była kiedyś taka świetna książka na ten temat, tylko cholera, nie mogę jej odnaleźć….

    • Karty mam już od 5 lat i na początku faktycznie próbowałam z nich wróżyć, dziś wyciągam je mniej więcej 2 razy do roku, ale ich rozkładanie przypomina bardziej zabawę 😉
      Z kolei numerologia najbardziej mi podpasowała, ale wiadomo, że nad tym trzeba trochę posiedzieć, pouczyć się, przeczytać kilka książek i zdobywać doświadczenie. Może kiedyś bardziej zagłębię się w tę tematykę :)) A póki co analizuję każdą poznaną osobę po dacie urodzenia 😀

  • Daria

    Ja ogólnie za bardzo nie interesuję się horoskopami, numerologią itp., ale jak już zerknę to opisy zazwyczaj są właśnie bardzo trafne. Nawet to co piszesz tu o 8, czyli mojej liczbie, dosyć pasuje.