Blondynka kontra brunetka, czyli o koloryzacji półtrwałą farbą

Dziś wpis wpis nietypowy, bo bardziej urodowy (a po co się ograniczać?). Wszystko dlatego, że nasza mnie ochota na zmianę koloru włosów. Od zawsze byłam blondynką, raz tylko zdecydowałam się na zafarbowanie ich na ciemny brąz. Zatem miałam na już na głowie brąz oraz wszystkie odcienie blondu – jasny, słomkowy, karmelowy…

Farba czy szamponetka?

Jeszcze do niedawna sądziłam, że nie mam wyboru – muszę zafarbować włosy albo użyć nietrwałej, a przede wszystkim niedającej efektów szamponetki. Zawsze bałam się samodzielnego farbowania, dlatego za każdym razem, kiedy chciałam zmienić kolor, szłam do fryzjera. Przez połowę swojego życia farbowałam włosy, więc ponad rok temu stwierdziłam, że pora dać im odpocząć. Pomęczyłam się trochę z odrostami, które chciałam zniwelować używając naturalnych metod rozjaśniania włosów. I tak wypróbowałam miód, rumianek i wywar z chabru. Niestety bez większych efektów. W końcu przetrząsnęłam cały internet w poszukiwaniu idealnego środka, który będzie delikatny, zmieni mi kolor włosów, a przede wszystkim nie zniszczy ich. I udało się. Nie wiem dlaczego tak późno dokonałam tego odkrycia.

Szampon koloryzujący (farba półtrwała)

Takim sposobem trafiłam na szampon koloryzujący (bez amoniaku) firmy Joanna – Multi Soft Color (nr 22 księżycowy blond), który stosuje się podobnie do szamponu, a efekt jest rewelacyjny. Warto zauważyć, że taki szampon nie nadaje się do radykalnych zmian, ale moim zdaniem działa dość mocno – z ciemnego blondu przeszłam na jasny. Kolor utrzymuje się około 1,5 miesiąca, czyli do momentu pojawienia się pierwszych odrostów. W ofercie jest jeszcze karmelowy blond, ale coś mi się wydaje, że w tym odcieniu mogą pojawić się żółte refleksy, a tego wolę unikać.

Nie mogę uwierzyć, że kiedyś płaciłam 250 zł za farbowanie włosów u fryzjera, a po 3 miesiącach wyglądały tak, że najlepszym rozwiązaniem było ich ścięcie. A cena tego szamponu to, uwaga – 6,50 zł! Teraz, po pół roku używania tego samego odcienia, naszła mnie ochota na zmianę koloru i zaczęłam rozglądać się za podobnymi produktami (niestety minusem szamponu z Joanny jest mały wybór kolorów, ale jest tam kilka ładnych brązów).

Innym produktem, który wpadł mi w oko jest L’Oreal Casting Creme Gloss, mający w swojej palecie całkiem sporo ładnych odcieni blondu, a działa na tej samej zasadzie co szampon Joanny. Jeszcze nie wiem na jaki odcień zdecyduję się w pierwszej kolejności, ale coś czuję, że wypróbuję na swoich włosach trochę kolorów. Może zbyt ciemna barwa nie jest dla mnie, ale delikatny brąz – tak. Przynajmniej dobrze się w nim czuję.

Szampon koloryzujący Joanna (księżycowy blond), bez żadnych filtrów:

Zdjęcia są z poprzedniej epoki (;

.

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Moja skóra toleruje tylko hennę, wszystkie inne farby są moim źródłem lęku, od kiedy wylądowałam na pogotowiu ze spuchniętą głową. Tu pole do popisu mam mniejsze, jeśli chodzi o kolory, na szczęście rudości bardzo mi się podobają.
    Nie umiem powiedzieć, w którym kolorze Ci lepiej, w obu wyglądasz, jakbyś się w nich urodziła 🙂

    • Słyszałam o przypadkach uczulenia na substancje zawarte w farbach, czasami można nawet stracić włosy. Dlatego przed farbowaniem trzeba zrobić test uczuleniowy, ale nie przypominam sobie, żeby jakiś fryzjer mi to zaproponował…
      Przy ciemnych włosach można użyć henny, natomiast rozjaśnić już się nie da tak łatwo :/

  • Jesteś śliczną dziewczyną, a te kolory są tak naturalne, ze wyglądasz w nich bardzo dobrze. W blondzie odrobinę bardziej zalotnie. Na plus 🙂

    • Podobno najlepiej wygląda się w kolorach o dwa tony jaśniejszych lub ciemniejszych od naturalnych włosów. Nie wiem ile w tym prawdy 😉

  • Sama kilka lat farbowałam włosy na jasny blond ale w zeszłym roku wyglądały już tak tragicznie, że postanowiłam im dać odpocząć i przestałam farbować włosy. Na początku bardzo męczyłam sie z odrostami ale im dłuższe są tym mniej mi przeszkadzają a ostatnio postanowiłam zaszaleć i jak na razie mam niebieskie włosy.

    • Gdybym była odważniejsza to też bym zaszalała z niebieskim… ale chyba nie lubię zwracać na siebie aż takiej uwagi 😉

  • Castingiem L’Oreala farbowałam kilka miesięcy, gdy postanowiłam przestać rozjaśniać u fryzjera i wrócić do mojego naturalnego koloru. Polecam, dzięki niemu udało mi się to zrobić w miarę bezboleśnie 😀 jedyny minus to taki, że kolor wychodził mi zawsze dość dużo ciemniejszy niż na opakowaniu.

    • Niestety nie znałam wcześniej tego rodzaju farby, bo z pewnością pomalowałabym odrosty. A tak po jakimś czasie musiałam udawać, że miałam zrobione nieudane ombre hair 😀

  • Joanna Rytter

    Ja farbuję włosy farbami profesjonalnymi, które używają fryzjerzy w salonach. Jedno opakowanie 100 ml starcza mi na dwa farbowania, a kosztuje 25 zł. Lubię te farby przede wszystkim za ogromny wybór kolorów 🙂

  • O, a ja właśnie dzisiaj wybieram się po farbę Joanny. Ostatnio miałam mały skok w bok z płomienną miedzią L’Oreala i byłam zadowolona, ale szczerze przyznać muszę, że nie warto przepłacać, bo kolor i tak wypłukuje się w podobnym tempie. Na moje włosy potrzebuję aż trzech opakowań, więc Joanna wyjdzie mi ponad połowę taniej. 🙂

    • Wow, to musisz mieć długie włosy, skoro potrzebujesz aż trzech opakowań. Na moje włosy wystarczy jedno….

  • Ana

    Szamponetki używałam chyba tylko raz, farby nigdy. Ale od kilku lat pogłębiam kolor szamponami – tymi bez amoniaku, trwałymi do 28 myć. Próbowałam różnych, głównie Palette i Garniera. Joanną chyba też mi się zdarzyło farbować, ale ostatnio skorzystałam z promocji w Rossmannie i kupiłam Castinga – na ten moment najbardziej mi się spodobał. I zmywa się fajnie, bo albo oślepłam, albo wyblakł mi kolor od słońca, albo właśnie tak fajnie się zmywa, że nie widać odrostów. Ja na pewno będę polować na kolejne promocje 🙂